BlackMusex3
Pomysły, inspiracje, recenzje, uroda i moda, czyli wszystko to, co nas kręci :)
piątek, 27 lutego 2015
Na chorobę - herbatka ;)
Hej Robaczki ;) Zmogła mnie wczoraj/dzisiaj grypa, dzięki czemu nie poszłam do szkoły i jestem zmuszona obijać się w domu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, mam dłuższy weekend ;) Ale żeby w ten wspomniany weekend nie umierać w łóżku, mam specyfik ;) Mowa o herbatce ;) Zwykłej, czarnej herbacie, niesłodzonej, gdyż słodycz zapewnia dodanie do niej soku, najczęściej malinowego. Nie wiem, co ta herbatka ma w sobie takiego, ale od razu rozgrzewa i podnosi na nogi (przynajmniej mnie). Gdy byłam malutka moja babcia widząc, jak krzywię się na mleko z miodem i czosnkiem (!) przygotowywała mi tą właśnie herbatkę. Nie dość, że pyszna to jeszcze jakże pomocna w chorobie :)
czwartek, 26 lutego 2015
Żele - czyli jak zniszczyłam swoje paznokcie
OD RAZU CHCĘ ZAZNACZYĆ, ŻE DOBRZE WYKONANE I SPIŁOWANE ŻELE PRZEZ PROFESJONALISTKĘ (!!!) NIE NISZCZĄ PAZNOKCI.
Witajcie ;-) W moim pierwszym poście postanowiłam opisać historię moich biednych paznokci...
Zawsze miałam długie i piękne paznokcie, których zazdrościła mi nie jedna koleżanka, a ja byłam z nich dumna. Uwielbiałam je malować, bawić się kolorami, wzorkami, po prostu sprawiało mi to przyjemność. No, w każdym razie do czasu. Wielkimi krokami zbliżał się półmetek, jako, że jestem w 2 kl. liceum. Mój pierwszy bal, suknia, fryzura... i jak na złość paznokcie mi się połamały. Nie wiele myśląc zdecydowałam się na żele, czytałam dużo na ich temat, że dobrze zrobione nie niszczą płytki, ogólnie same plusy, no więc? Zdecydowałam się. Nie powiem, bo były naprawdę śliczne. Nie posiadam zdjęcia, ale były wręcz cudowne ;). W ciągu 2 tygodni dwa paznokietki żelowe mi odpadły, więc postanowiłam pozbyć się pozostałych. Nudząc się w szkole zauważyłam, że odchodzi kolejny, więc głupia zaczęłam odrywać... z tragicznym skutkiem, o mało nie oderwałam sobie całego mojego paznokcia. Pojawiła się krew, zaczęło boleć no i zaprzestałam tej destrukcyjnej czynności. Nowy plan - pójdę do kosmetyczki! Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Dowiedziałam się, że takie paznokcie trzeba spiłować bądź uzupełnić. Za spiłowanie 40 zł. O nie. Wróciłam do domu i zaczęłam piłować, lewa ręka wyszła nawet ok. Płytka tragiczna, ale nic, zabieram się za prawą, no i tym sposobem omal nie spiłowałam sobie całkowicie płytki z jednego pazurka. Teraz ból, rozpacz i porażka. Jeszcze nie myśląc wiele pokryłam paznokcie odżywką z Eveline "8 in 1". Ból straszny. Szybko zmyłam i męczę się, aż moje biedne pazurki zechcą odrosnąć, choć wiem, że to potrwa...
Jeśli chodzi o pielęgnację, to poszłam do drogerii po odżywkę, chciałam, żeby była delikatne na moje przepiłowane pazurki, niestety, "miła pani przy kasie" poleciła mi Eveline ale podobno "delikatniejszą" od "8 in 1". Owszem, może i delikatniejsza, ale z tyłu na opakowaniu pisze wyraźnie "nie stosować na uszkodzone paznokcie"... I tak zostałam sama ze swoim problemem. Te paznokcie, które są mniej uszkodzone otrzymują dawkę odżywki, natomiast dwa przepiłowane raczę kąpielą w oliwie z oliwek.
Oto zdjęcia moich paznokci w chwili obecnej:
I dla porównania moje pazurki w czasie swojej świetności (naturalne)
Witajcie ;-) W moim pierwszym poście postanowiłam opisać historię moich biednych paznokci...
Zawsze miałam długie i piękne paznokcie, których zazdrościła mi nie jedna koleżanka, a ja byłam z nich dumna. Uwielbiałam je malować, bawić się kolorami, wzorkami, po prostu sprawiało mi to przyjemność. No, w każdym razie do czasu. Wielkimi krokami zbliżał się półmetek, jako, że jestem w 2 kl. liceum. Mój pierwszy bal, suknia, fryzura... i jak na złość paznokcie mi się połamały. Nie wiele myśląc zdecydowałam się na żele, czytałam dużo na ich temat, że dobrze zrobione nie niszczą płytki, ogólnie same plusy, no więc? Zdecydowałam się. Nie powiem, bo były naprawdę śliczne. Nie posiadam zdjęcia, ale były wręcz cudowne ;). W ciągu 2 tygodni dwa paznokietki żelowe mi odpadły, więc postanowiłam pozbyć się pozostałych. Nudząc się w szkole zauważyłam, że odchodzi kolejny, więc głupia zaczęłam odrywać... z tragicznym skutkiem, o mało nie oderwałam sobie całego mojego paznokcia. Pojawiła się krew, zaczęło boleć no i zaprzestałam tej destrukcyjnej czynności. Nowy plan - pójdę do kosmetyczki! Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Dowiedziałam się, że takie paznokcie trzeba spiłować bądź uzupełnić. Za spiłowanie 40 zł. O nie. Wróciłam do domu i zaczęłam piłować, lewa ręka wyszła nawet ok. Płytka tragiczna, ale nic, zabieram się za prawą, no i tym sposobem omal nie spiłowałam sobie całkowicie płytki z jednego pazurka. Teraz ból, rozpacz i porażka. Jeszcze nie myśląc wiele pokryłam paznokcie odżywką z Eveline "8 in 1". Ból straszny. Szybko zmyłam i męczę się, aż moje biedne pazurki zechcą odrosnąć, choć wiem, że to potrwa...
Jeśli chodzi o pielęgnację, to poszłam do drogerii po odżywkę, chciałam, żeby była delikatne na moje przepiłowane pazurki, niestety, "miła pani przy kasie" poleciła mi Eveline ale podobno "delikatniejszą" od "8 in 1". Owszem, może i delikatniejsza, ale z tyłu na opakowaniu pisze wyraźnie "nie stosować na uszkodzone paznokcie"... I tak zostałam sama ze swoim problemem. Te paznokcie, które są mniej uszkodzone otrzymują dawkę odżywki, natomiast dwa przepiłowane raczę kąpielą w oliwie z oliwek.
Oto zdjęcia moich paznokci w chwili obecnej:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





